Zupa krem z zielonych resztek – mega prosta i szybka

Na początku w drodze wyjaśnienia – zupa krem z zielonych resztek, to nie pomyłka, ale przemyślana strategia. Polega ona na zużyciu wszelkich zielonych „odpadków” i resztek, jakie posiadasz w odmętach lodówki i zamrażalki. Jest to przepis tak samo ekonomiczny, jak pyszny. Jest w nim kilka, moim zdaniem, obowiązkowych składników. Must have na krem z zielonych resztek to mrożony groszek, ziemniak (no OK, ziemniak akurat nie jest zielony 😛 ), no i oczywiście woda i przyprawy. Pozostałe składniki będą pozytywnym efektem ubocznym sprzątania lodówki bądź przygotowania innych dań. Same plusy – ograniczasz do minimum wyrzucanie jedzenia, najadasz się, no i jesteś trendy – zielone jest w modzie 😀

Przydadzą Ci się drobno posiekane łodygi z brokuła, czy dokładnie umyte liście rzodkiewki. Tak, rzodkiewki – wszyscy je wyrzucają, a można z nich przyrządzić przepyszne pesto! Odłamujesz kawałki zielonych szparagów? Kiedy odkroisz od tych resztek białą część, resztę wrzuć do garnka z zielonymi „odpadkami”. Liście brukselki, kilka podsuszonych już szparagów, które samotne leżą na dnie szuflady w lodówce też są ekstra! Zapomniana resztka roszponki czy rukoli zostawiona „na później”.  No i jeszcze zamrażalka – w niej też zwykle jest wiele skarbów. U mnie na przykład często są to resztki szpinaku czy jarmużu. Tak naprawdę wszystko co zielone nadaje się do tego przepisu. Bądź ekonomiczną szefową kuchni w swoim domu i przeszukaj ją w poszukiwaniu skarbów.

Krem z zielonych resztek obecnie serwuję Mężowi memu osobistemu na drugie śniadanie bądź podwieczorek. Świetnie nada się również dla gości jako odmiana od standardowego rosołu. Będzie rewelacyjny z pysznymi, maślanymi grzankami z pesto z suszonych pomidorów – tak dla kontrastu kolorystycznego i smakowego :*

Czas przygotowania

Czas przygotowania

Liczba porcji

Liczba porcji

Trudność

 

 

 

 

 

Składniki:

  • 1 mała cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 szklanka mrożonego groszku
  • 1 średni ziemniak – obojętnie czy młody czy stary – jadalny 🙂
  • 1 łyżka oleju palmowego/masła klarowanego lub innego tłuszczy który lubisz
  • 2 szklanki wody, wywaru lub bulionu
  • sól i pieprz do smaku
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • szczypta chili (wedle uznania)
  • 4 łyżki tartego parmezanu
  • garstka liści bazylii
  • garstka liści mięty (opcjonalnie)

Ja użyłam dodatkowo:

  • 1 ogonek od brokuła (bez stwardniałej, białej części)
  • 1/3 szklanki mrożonego jarmużu
  • 1 kostkę mrożonego szpinaku
  • 6 szparagów

Opcjonalnie:

  • cukinia, liście rzodkiewki, fasolka szparagowa, kalarepka –  generalnie wszystko co zielone, a czego chcecie się pozbyć z lodówki 🙂

Wykonanie:

Cebulę i czosnek pokrój w kostkę nie przejmując się jej wielkością – i tak wszystko na końcu zostanie zmiksowane. W garnku, w którym będziesz gotowała krem z zielonych resztek rozgrzej łyżkę oleju palmowego i dodaj do niego posiekaną cebulę i czosnek. Delikatnie posól i smaż do miękkości na małym ogniu około trzy minuty. Cebula powinna zmięknąć, zeszklić się, ale nie nabrać koloru.

Ziemniaka obierz, pokrój w mała kostkę (około jeden na jeden centymetra). Jeśli używasz łodyg od brokuła – dodaj je wraz z ziemniakiem i zalej płynem (możesz teraz wrzucić również posiekane łodygi szparagów). Garnek przykryj i na średnim ogniu gotuj do miękkości (im bardziej pokrojone kawałki, tym brokuł ugotuje się szybciej). W połowie gotowania (po ok. 6 minutach – dodaj mrożony szpinak i jarmuż – jeśli używasz. Gdy łodygi brokuła i szparagów oraz ziemniaki będą miękkie, dodaj mrożony groszek i gotuj już bez przykrycia, żeby nie stracił koloru maksymalnie dwie, trzy minuty. Dodaj lekko posiekane lub podarte liście bazylii i mięty.

Tak przygotowane warzywa wraz z całym płynem przelej do miksera kielichowego lub zblenduj żyrafą (ja odczekałam, aż trochę przestygnie, bo podobno gorące rzeczy mogą tępić noże). Jeśli uważasz, że krem z zielonych resztek jest za gęsty -swobodnie dodaj płynu, aż do uzyskania pożądanej przez Ciebie konsystencji. Następnie ponownie postaw w ganku na płycie grzewczej, dopraw do smaku solą, pieprzem, chili i sokiem z cytryny – zagotuj na średnim ogniu, żeby smaki się połączyły i gotowe 🙂 Posyp obficie parmezanem i pałaszuj w pracy dla szpanu 😀

Smacznego :-*

Gosia

 

TIP 1: Generalnie zasada jest taka, że zaczynam gotowanie warzyw od tych najtwardszych i wymagających najdłuższej obróbki cieplnej. Wiadomo, że najdłużej będą się gotować wszelkie korzenie i łodygi (stąd ziemniak, brokuł, czy twarde części szparagów), następnie wszelkie liście sałat, brukselki, rzodkiewki i tym podobne. Na samym końcu natomiast zawsze będzie zielony groszek – bo on sam w sobie jest już miękki.

TIP 2: Ja w ramach płynu użyłam wody po gotowaniu różyczek z brokuła – była już odpowiednio „zielona” i „brokułowa” w smaku, no i doprawiona – aż szkoda było jej nie użyć.

TIP 3: To rozwiązanie zagadki zatytułowanej – ale o co common z tym ziemniakiem? Ano o to, że to właśnie ziemniak odpowiednio zagęści Twój krem z zielonych resztek, i to właśnie on i jego skrobia daje kremowość  (chyba nie ma takiego słowa 😛 ) i gładkość zupie.

 

 

Może Ci się również spodoba